Rozsiadł się wygodnie na fotelu stojącym pod oknem i usadowił swoją kochankę na chłodnych udach. Jego wzrok był nieobecny, jakby za mgłą. Popieścił ją delikatnie swą dłonią, a na usta wkradł mu się uśmiech, choć w głębi duszy było mu bardzo smutno. Lubił się nią zajmować właśnie wtedy, gdy cierpiał. Nie pytała, mógł jej opowiedzieć tyle, ile sam uważał za stosowne. Sam fakt, że jest przy nim, sprawiał, że czuł się lżej. Jej obecność była jak lekarstwo, przy niej potrafił łatwiej opanować złe emocje, przestawał się bać. Szalał za nią i ona najwidoczniej za nim też, ponieważ pod jego szorstkimi palcami wiła się bardzo kusząco i wydawała z siebie tak miłe dźwięki, że kto raz ich posłuchał, nie mógł oderwać od nich ucha.
Wziął ją w dłonie, popieścił po strunach i zaczął grać, a po chwili dołączył swój głos:
Łatwo przyszło, łatwo poszło
Tak właśnie żyjesz, oh
Bierzesz, bierzesz, bierzesz to wszystko,
Ale nigdy nie dajesz
Powinienem wiedzieć, że jesteś kłopotem od pierwszego pocałunku
Miałaś oczy szeroko otwarte,
Dlaczego były otwarte?
Dałem ci wszystko, co miałem, a ty wyrzuciłaś to do śmieci,
Wyrzuciłaś to do śmieci, tak zrobiłaś
Abyś dała mi całą swoją miłość to wszystko,
O co prosiłem
Urwał. Nie miał pojęcia co dalej. Czaił się przy tym fragmencie dobrze już ponad tydzień, a nic nowego co było zgodne z prawdą nie przyszło mu na myśl. Nie potrafił wpleść tu odpowiednich słów a jeśli już udawało mu się znaleźć takie, które ładnie wpasowałyby się w rytm muzyki niestety były kłamstwem. Wiecznie coś mu w tym fragmencie nie pasowało, mimo że poprawiał już go tak wiele razy. Śpiewał tę część tak często, że znał ją idealnie a jego palce ani razu już nie wahały się szarpiąc struny. Nie zamierzał kłamać w swojej piosence. Nikt nie musi rozumieć o czym dokładnie pisze, dla innych jego piosenki mogą być kupką nieźle zgranych ze sobą słów, smutnych, by dobrze zagrać na emocjach. Tak może być dla nich, ale nie dla niego. Jest artystą, w ten sposób wyraża siebie, rozładowuje swoje napięcie i nie pozwoli siebie sprzedać. Nigdy nie będzie tworzyć komercji.
Wrócił do piosenki. Zanucił znów. W ostatnim czasie dosyć często zajmował się tylko nią, i mimo iż niedawno zaczął ją tworzyć, czas przy niej dłużył mu się niemiłosiernie, dlatego nie mógł doczekać się, kiedy wkrótce uda mu się dotrzeć do ostatecznych poprawek. W końcu wyrzuci z siebie te wszystkie żale, które się w nim kotłują. Musi ją szybko dokończyć inaczej nie będzie w stanie okiełznać złych emocji bijących się w nim. Nigdy mu nie ulży.
Zaśpiewał wszystko ponownie dochodząc znów do tego miejsca, w którym jego myśli rozstępowały się we wszystkie strony. Nie wiedział, czego teraz powinien się z siebie pozbyć, co będzie odpowiednie, co będzie prawdą. Miał w sobie tyle smutków, dla jednej piosenki za dużo. Zadumał się, zawieszając wzrok na swoich palcach miziających pieszczotliwie struny gitary.
- Słyszałem piosenkę. Zrobisz z niej hit, stary.
- Nie zamierzam jej publikować - odpowiedział, spoglądając nieufnie w stronę drzwi, lecz już po chwili sztywno przypatrywał się paru szarym budynkom stojącym za oknem. Jego wzrok był taki pusty, bez cienia emocji. Nie myślał, że ktoś go podsłuchuje.
a little rainy lassie
Dojrzale. Podoba mi się :)
OdpowiedzUsuń