piątek, 14 czerwca 2013

Badaj grunt, byj krok do przodu, miej kontrolę, steruj rozmową.

      Szliśmy do straży, a Aga nagle powiedziała, że chce poważnie porozmawiać. 
     - W cztery oczy - dodała, gdyż szliśmy jeszcze z paroma osobami. Czułam jak przyśpiesza mi serce... Jezu, co ona znowu wymyśliła?, myślę. Co wie?
     - Mam się bać? - pytam.
     - Chyba powinnaś - odpowiada.
     Boże, nie. Tylko nie o tym... Z nikim o tym nie będę rozmawiać!, krzyczę w myślach. Byłam pewna, że wiedziała. Tylko ona jest taka spostrzegawcza, czy tylko ona jest na tyle odważna, żeby wyciągać to na wierzch?
     - Nie! Ja nie rozmawiam na poważne tematy. - Odjechałam od niej i zaczęłam krążyć na rowerze w okół dziewczyn idących na pieszo. Dopiero teraz poczułam naprawdę jak szybko bije moje serce, jak bardzo zmiękły mi mięśnie. Drżały mi ręce na kierownicy, dlatego krzywo zataczałam koła. - Nigdy tak nie rozmawiam! Nie rozmawiam na poważne tematy! Z nikim nie rozmawiam na poważne tematy - powtarzałam w panice. - O czym ty w ogóle chcesz rozmawiać?! - prawie krzyczę.
     - Chłopak, Hubert - mówi spokojnie.
     - Jaki Hubert? - wtrąca któraś.
     - Nieważne - mówi Agnieszka.
     Nie, jak ona mogła! Mięśnie odmówiły mi posłuszeństwa, uderzyłam się zsuwając się z pedała. Słychać świst wciąganego powietrza. Widziałam jak Aga daje dziewczynom znaki, a one usłużnie idą dalej. Zostaję sama z Agnieszką. Z kwaśną miną kładę głowę na kierowniku i zaczynam się śmiać.
     - Czujesz coś do niego?
      Jak ona mogła!
     - Czemu pytasz? - Zawsze odpowiadam pytaniem na pytanie. Lepiej wybadać grunt, być krok do przodu, mieć kontrolę, sterować rozmową.
     - Bo to całkiem okej chłopak - odpowiada.
     - Skąd wiesz? Nie znasz go - niemal ją oskarżam, a to wszystko dlatego, że tak bardzo mnie przestraszyła. Jak mogła... jak mogła mnie tak wystraszyć? Myślałam, że chce pogadać o czymś poważniejszym, bardziej strasznym, złym... a ona... Przez nią ledwo miałam siły opierać się o rower.
     - Wszystko dobrze?
     - Okej, okej...
     - Byłam na fejsie i tak jakoś sobie o nim przypomniałam - kontynuowała. - Hubert K*******k -  powiedziała z nabożną delikatnością.
     Tak nagle sobie przypomniała o chłopaku, który tyle dla mnie znaczył? Może znaczy nadal? Zdziwiło mnie to.
     - Napisał do ciebie? - pytam spokojnie, choć w środku zła na niego, że przyczepia się do moich bliskich znajomych. Jeśli chciał wyrwać jakąś laskę, to w takim razie robił to totalnie bez taktu.
     - Nie... nieważne - kręci.
     - No, nie będę na ciebie zła - mówię. - Chcesz to sobie z nim pisz. Nie gadałam z nim do bardzo dawna. - Tu mówiłam bardzo szczerze, nie lubię kłamać. Nie miałabym jej tego za złe, jeśli już to raczej jemu.
     - Nieważne.
     - Zaczęłaś to powiedz o co ci chodzi.
     - Oj no, jest całkiem ładny, wydaje się fajny.
     - Czyli pisaliście razem? - drążę.
     - Nie.
      I właśnie dopiero w tym momencie przypominam sobie, że ona jest w szczęśliwym związku ze świetnym chłopakiem, na pewno nie pisałaby z Hubertem.
     - Co czujesz do niego? - spytała mnie.
     - Nawet nie mam z nim kontaktu - mówię, kończąc temat.
     Później zadzwoniły dziewczyny byśmy się pośpieszyły, bo one już doszły do straży, a my jeszcze mieliśmy spory kawal drogi do przejścia. Ruszyłyśmy szybciej, gawędząc o głupotach.
     - Czujesz coś do Dominika? - zapytała znienacka. - Widziałam JAK razem siedzieliście.
     Jak siedzieliśmy? Okrakiem. Co z tego, że Dominik ceni sobie przestrzeń prywatną i bardzo nie lubi dotyku? Jestem jego najbliższą kumpelką, do niektórych rzeczy mam prawo.
     - Znamy się tyle lat. Od podstawówki, od zerówki chodzimy razem. Jesteśmy jak kumple.
     Co innego mogłam jej powiedzieć? Co innego mogłam powiedzieć... No co?


a little rainy lassie

Fragment mojego opowiadania. Nie prolog.

     Rozsiadł się wygodnie na fotelu stojącym pod oknem i usadowił swoją kochankę na chłodnych udach. Jego wzrok był nieobecny, jakby za mgłą. Popieścił ją delikatnie swą dłonią, a na usta wkradł mu się uśmiech, choć w głębi duszy było mu bardzo smutno. Lubił się nią zajmować właśnie wtedy, gdy cierpiał. Nie pytała, mógł jej opowiedzieć tyle, ile sam uważał za stosowne. Sam fakt, że jest przy nim, sprawiał, że czuł się lżej. Jej obecność była jak lekarstwo, przy niej potrafił łatwiej opanować złe emocje, przestawał się bać. Szalał za nią i ona najwidoczniej za nim też, ponieważ pod jego szorstkimi palcami wiła się bardzo kusząco i wydawała z siebie tak miłe dźwięki, że kto raz ich posłuchał, nie mógł oderwać od nich ucha.
     Wziął ją w dłonie, popieścił po strunach i zaczął grać, a po chwili dołączył swój głos:

                    Łatwo przyszło, łatwo poszło
                    Tak właśnie żyjesz, oh
                    Bierzesz, bierzesz, bierzesz to wszystko,
                    Ale nigdy nie dajesz
                    Powinienem wiedzieć, że jesteś kłopotem od pierwszego pocałunku
                    Miałaś oczy szeroko otwarte,
                    Dlaczego były otwarte?

                    Dałem ci wszystko, co miałem, a ty wyrzuciłaś to do śmieci,
                    Wyrzuciłaś to do śmieci, tak zrobiłaś
                    Abyś dała mi całą swoją miłość to wszystko,
                    O co prosiłem

     Urwał. Nie miał pojęcia co dalej. Czaił się przy tym fragmencie dobrze już ponad tydzień, a nic nowego co było zgodne z prawdą nie przyszło mu na myśl. Nie potrafił wpleść tu odpowiednich słów a jeśli już udawało mu się znaleźć takie, które ładnie wpasowałyby się w rytm muzyki niestety były kłamstwem. Wiecznie coś mu w tym fragmencie nie pasowało, mimo że poprawiał już go tak wiele razy. Śpiewał tę część tak często, że znał ją idealnie a jego palce ani razu już nie wahały się szarpiąc struny. Nie zamierzał kłamać w swojej piosence. Nikt nie musi rozumieć o czym dokładnie pisze, dla innych jego piosenki mogą być kupką nieźle zgranych ze sobą słów, smutnych, by dobrze zagrać na emocjach. Tak może być dla nich, ale nie dla niego. Jest artystą, w ten sposób wyraża siebie, rozładowuje swoje napięcie i nie pozwoli siebie sprzedać. Nigdy nie będzie tworzyć komercji.
     Wrócił do piosenki. Zanucił znów. W ostatnim czasie dosyć często zajmował się tylko nią, i mimo iż niedawno zaczął ją tworzyć, czas przy niej dłużył mu się niemiłosiernie, dlatego nie mógł doczekać się, kiedy wkrótce uda mu się dotrzeć do ostatecznych poprawek. W końcu wyrzuci z siebie te wszystkie żale, które się w nim kotłują. Musi ją szybko dokończyć inaczej nie będzie w stanie okiełznać złych emocji bijących się w nim. Nigdy mu nie ulży.
     Zaśpiewał wszystko ponownie dochodząc znów do tego miejsca, w którym jego myśli rozstępowały się we wszystkie strony. Nie wiedział, czego teraz powinien się z siebie pozbyć, co będzie odpowiednie, co będzie prawdą. Miał w sobie tyle smutków, dla jednej piosenki za dużo. Zadumał się, zawieszając wzrok na swoich palcach miziających pieszczotliwie struny gitary.
     - Słyszałem piosenkę. Zrobisz z niej hit, stary.
     - Nie zamierzam jej publikować - odpowiedział, spoglądając nieufnie w stronę drzwi, lecz już po chwili sztywno przypatrywał się paru szarym budynkom stojącym za oknem. Jego wzrok był taki pusty, bez cienia emocji. Nie myślał, że ktoś go podsłuchuje.


a little rainy lassie

wtorek, 4 czerwca 2013

Czy te dłonie mogą zdziałać cuda?

     To było takie miłe. Te uczucie splecionych dłoni z chłopcem.
     Kiedy teraz myślę, dochodzę do wniosku, że chyba nigdy chłopak nie zaciskał swoich palców między moimi. Nigdy żaden nie zrobił tego od tak, bo miał ochotę. W taki niekłamany sposób. Nigdy żaden nie zrobił tego przy ludziach, w taki sposób, by każdy wiedział, że to nie są wygłupy. Czasem trzymaliśmy się za dłonie w żartach, dla zabawy, bez uczuciowych podtekstów, nad którymi można by się zastanawiać. To zawsze był taki zwykły kumpelski dotyk, chwyt, który nie wywoływał iskry, raczej niedelikatny i nic nieznaczący. Przynajmniej dla mnie. Albo mówiący tyle co cieszę się, że mnie akceptujesz, bo dla mnie dotyk znaczy właśnie akceptację. Przynajmniej taki dotyk, dotyk dłoni.
     Czemu nigdy nie pozwoliłam się dotknąć, jeśli wiedziałam, że ten dotyk, który ma nastąpić ma znaczyć coś więcej? Czemu nie chciałam przylgnąć do ciała Huberta, do jego torsu, gdy leżeliśmy razem na łóżku? Widziałam w jego oczach, że to by mu wystarczyło, choć pragnął i pocałunku. Leżeliśmy na wąziutkim jednoosobowym łóżku, a dotykaliśmy się ledwie czubkami palców i wpatrywaliśmy się w siebie w milczeniu. Jedyny chłopak, który poznał moich rodziców. Prosiłam, by się nie pojawiał przy nich, ale on jak na złość zapragnął ich poznać. Nigdy go nie pocałowałam. I nadal z nim tęsknię, choć minęło już dwa lata.
     A Michał? To w sumie taki bardzo bliski kumpel jak na moje standardy. Mama zawsze powtarza "Widzisz jakich masz dobrych kolegów?" za każdym razem, kiedy właśnie to Michał mi w czymś pomoże. Naprawdę go lubię. Na przykład dziś poinformował mnie, że moja siedmioletnia siostra zostawiła rower za przystankiem. POWIEDZIAŁ, a nie to olał. Poczekał na mnie aż go wezmę, i mimo że miał swój rower wracał ze mną na piechotę. Potem zaczął padać deszcz, a on zamiast wsiąść i odjechać, powiedział tylko, żebyśmy się trochę pośpieszyli. Było mi głupio, że przeze mnie moknie, ale on został. A gdy nagle zrobiła się straszna ulewa, a ja byłam już niedaleko swojego domu, poprosiłam go, by jechał. Nie chciałam, by przesiąkł do suchej nitki. Widziałam, że teraz jemu głupio było zostawiać mnie, ale przekonałam go tym, że gdy on będzie już w domu, ja właśnie będę do niego dochodziła. Mieszka trochę dalej ode mnie, więc gdyby odprowadził mnie pod sam dom, z niego byłaby już gąbka. Pożegnał się więc ładnie i pojechał. Cieszę się, że WTEDY w porę wytrzeźwiałam, bo nie zapowiadało się, by on szybko doszedł do siebie. Pamiętam jaka była między nami dziwna atmosfera na kolejnych paru spotkaniach. Oczywiście ani ja, ani on nie wróciliśmy rozmową do tego tematu. Po co? Lepiej to zostawić, jeśli oboje, no, nie wiem czy on żałuje, bo ja chyba nie, ale przynajmniej nie zamierzamy tego powtarzać.
     Tęsknię za Hubertem, czułym spojrzeniem, słodkim dotykiem. To wszystko dlatego...
     Boję się dotyku, często mnie przeraża taka myśl, szczególnie jeśli jest to osoba, do której coś czuję. Bo ja nie mogę się angażować, po prostu nie mogę.
     Dziś złapał mnie za dłoń i wsunął swoje palce między moje. Czułam, że się wygłupia, chciałam je stamtąd zabrać, ale on ścisnął moją rękę zdecydowanie mocniej. A piłka uciekała... Spojrzałam na niego, nie odzywał się, tylko patrzył. I uśmiechał się. Taki tajemniczy, zawadiacki uśmiech. Słodki. Nie wiem, co wtedy myślał, nawet się nie wysnuwam przypuszczeń. Oto przedstawiam Ci tego chłopca, którego wszystkie dziewczęta uwielbiają. Na imię ma Konrad... Zamierzałam ruszyć za piłką, była pod ich koszem, jego koszem, a ja mogłam zdobyć dla swojej drużyny punkty. I mimo, że szarpnęłam się do przodu, nie puścił mojej dłoni. Przyciągnął mnie bliżej do siebie, ale nie dotykał ciałem i powiedział: "Nie uciekaj.""Nie uciekam.", odpowiedziałam. Chyba nie zdawał sobie sprawy jak mocno mnie trzymał, bo w pewnym momencie rozluźnił uścisk i spytał: "Boli?". Odpowiedziałam: "Nie, nie... Nie, jest w sam raz.".. Czułam się zbyt nieswojo, by zareagować, by go puścić. Nie chciałam, by pomyślał, że jednak wolę uciec. Że zawsze uciekam.  A kiedy razem dotarliśmy na brzeg boiska, podniósł wolną ręką piłkę, uśmiechnął się i wsunął ją między nas. "Proszę, to dla ciebie.", powiedział.


a little rainy lassie

niedziela, 2 czerwca 2013

Czy ktoś po mnie przyjedzie?

     Nie ma osoby, która by wszystko o mnie wiedziała. Nie ma i nigdy nie będzie. Cieszę się z tego powodu. A tu mogę wszystko, jestem anonimowa i nie muszę się bać, że ktoś wyśle mnie do wariatkowa. Pewnie właśnie dlatego tutaj piszę. Moje życie się zmienia. Niestety nie na to czego bym oczekiwała.

     Kocham ciemność.
     Światło mnie razi.
     Czuję się jak potencjalna ofiara w otwartych przestrzeniach.
     Lubię leżeć na podłodze i patrzeć oczami dziecka.
     Kocham też chmury, choć wszystkie są do siebie podobne - to samo mam z gwiazdami. One są piękne, podobne, acz nie identyczne.
     A góry to raj na ziemi. Najpiękniejszy prezent od Boga. Raz możesz być wysoko i kiedy tylko zechcesz możesz dotknąć nieba. Możesz też patrzeć na wszystko z góry i możesz złapać dystans. To wszystko dla Ciebie. Kiedy tylko zapragniesz. I czasem możesz być tam, w dole. Możesz medytować, jeśli lubisz i możesz odpocząć od wszystkiego, a co najważniejsze - możesz być samemu. Możesz być królem.

     Chcę mieć mały pokoik na strychu z maleńkim okienkiem, takim malusim. I powinien być on cały brązowy, a biurko i szafki powinny być obładowane kartkami, zdjęciami, książkami, figurkami. Po prostu wszystkim, ale jednak musi być porządek. Ma być tam po prostu przyjemnie. Ma być po prostu po mojemu...


a little rainy lassie

Powiedz, co myślisz a powiem Ci kim jesteś.

     Chciałabym napisać tak wiele, ale nie stać mnie na to. Chciałabym usiąść wygodnie w fotelu i opisać te ważne rzeczy, które dzieją się w moim życiu. I choć siedzę, nie potrafię wydusić z siebie ni słowa. Tak bardzo chcę wyznać to wszystko - chciałabym powiedzieć po co chodzę do kościoła, skoro jednak nie wierzę. Nie wierzę w Boga, nie wierzę w kościół, nie wierzę w życie po życiu. Dlaczego się tnę - to nie z powodu mojej słabości, lecz z powodu mojej siły. Zrozumiesz to, jeśli Ci powiem. Ale nie zrobię tego prędko.
     Mam tu sześć nieopublikowanych postów i jakoś nie potrafię ich udostępnić. Wydaje mi się, że każdy z nich mówi coś innego, coś co potrzebuję wywlec na światło dzienne. Ale mówi to w dziwaczny sposób, którego zaakceptować nie potrafię: tak wszystko przybliża i tak daleko oddala; tłumaczy dużo, a jednocześnie przynosi wiele nowych pytań.
     Temu, o czym piszę, brakuje wiele do doskonałości, a to taka moja mała neuroza - perfekcjonizm. Nie potrafię przekazać dokładnie tego, czego potrzebuję Ci powiedzieć. Piszę, choć wiem, że to, co dodaję można interpretować na wiele sposobów, a ja tak nie chcę. Chcę tu mieć wszystko wyłożone jak na dłoni. Chcę, by w końcu ktoś potrafił zrozumieć mnie. Chcę wejść tu i czytać o sobie jak w podręczniku od biologii. Zacząć rozumieć siebie - przeanalizować, ułożyć, zaakceptować.


a little rainy lassie