Chciałabym napisać tak wiele, ale nie stać mnie na to. Chciałabym usiąść wygodnie w fotelu i opisać te ważne rzeczy, które dzieją się w moim życiu. I choć siedzę, nie potrafię wydusić z siebie ni słowa. Tak bardzo chcę wyznać to wszystko - chciałabym powiedzieć po co chodzę do kościoła, skoro jednak nie wierzę. Nie wierzę w Boga, nie wierzę w kościół, nie wierzę w życie po życiu. Dlaczego się tnę - to nie z powodu mojej słabości, lecz z powodu mojej siły. Zrozumiesz to, jeśli Ci powiem. Ale nie zrobię tego prędko.
Mam tu sześć nieopublikowanych postów i jakoś nie potrafię ich udostępnić. Wydaje mi się, że każdy z nich mówi coś innego, coś co potrzebuję wywlec na światło dzienne. Ale mówi to w dziwaczny sposób, którego zaakceptować nie potrafię: tak wszystko przybliża i tak daleko oddala; tłumaczy dużo, a jednocześnie przynosi wiele nowych pytań.
Temu, o czym piszę, brakuje wiele do doskonałości, a to taka moja mała neuroza - perfekcjonizm. Nie potrafię przekazać dokładnie tego, czego potrzebuję Ci powiedzieć. Piszę, choć wiem, że to, co dodaję można interpretować na wiele sposobów, a ja tak nie chcę. Chcę tu mieć wszystko wyłożone jak na dłoni. Chcę, by w końcu ktoś potrafił zrozumieć mnie. Chcę wejść tu i czytać o sobie jak w podręczniku od biologii. Zacząć rozumieć siebie - przeanalizować, ułożyć, zaakceptować.
a little rainy lassie
Brakuje do doskonałości? Życie nigdy nie było,nie jest i nie będzie doskonałe. Po prostu trzeba się z tym pogodzić. I wiesz co? Ja chcę Cię zrozumieć.
OdpowiedzUsuń